Wpisy współpacjentów

Archiwum:
2007
grudzień
listopad
marzec
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
lipiec
maj
kwiecień
marzec


Morderco! Tak do ciebie mówię!
2007-12-05 01:09:43

Czym właściwie jest śmierć?
W dupie to mam.

Siedzę właśnie przed kompem, okna mam odsłonięte, czuję, że któryś z mieszkających w blokach naprzeciwko lokatorów czasem na mnie spogląda. Rozmawiam z kuzynem, od czasu do czasu sięgam do słoika przede mną po kolejny kawałek marynowanej papryki. Wyciągam ją nożem, bo byłem zbyt leniwy, by będąc w kuchni, sięgnąć 40 centymetrów obok po widelec. Słucham sobie jakiejś przygnębiającej muzyki, żeby podkręcić sobie wenę. Biorę nóż i kolejny raz nabijam czerwoną niczym obnażone organy, rozmiękłą i tak cudownie pachnącą paprykę, kieruje ostrze w usta, ściągam wargami z niego ów rarytas. Potem ni stąd ni zowąd cofam gwałtownie rękę zaciskając palce mocniej na rękojeści i skierowany ostrzem w stronę mojej twarzy wbijam go z całej siły na jaką może zdobyć się ktoś, który właśnie się świadomie krzywdzi w oko.

Nie czuję jak się osuwam. Spływam targany pośmiertnymi konwulsjami na ziemię. W ostatnich spazmach życia miotając rękami wylewam zawartość słoika na biurko. Już się nie ruszam. Zasnąłem by się nie obudzić. Leżę bezwładnie pod biurkiem z głową położoną na krześle. Z biurka spływa gęsty marynat, powodując ześlizgnięcie się kilku papryczek na moją głowę. Wyglądam, jakbym był pijany do nieprzytomności... gdyby nie wystający z mojego oka nóż.


skomentuj (6)



This is the night!
2007-11-17 13:17:41

Tak właśnie mogę żyć (Ty też, prawda, Ptaszyno?). Piątek wieczór: wracam po pracy z dziewczyną do domu, robimy sobie (razem!)kolację - (spaghetti, świece, ciemny pokój), potem deser, odrobina pieszczot i do łóżeczka spać. We dwoje naturalnie... Mogę tak żyć. No, może eliminując jeden szczegół... Sobota rano: wstawać do pracy. Wprawdzie budzik wyrwał mnie z głębokiego snu, ale pierwsze co sobie uświadomiłem, to kobieta u mojego boku i powoli ogarniające mnie poczucie odchodzącej... magii.

Gdybym tylko nie musiał iść do pracy, gdybym nie musiał budzić mojej Pani ze snu irytującym dźwiękiem budzika, który zaczął brzęczeć o 6:45 a i tak nie był w stanie mnie od łózka oderwać...

Dużo lżej jechało mi się do pracy, kiedy nie musiałem opuszczać mojej cudownej Pati... Kto by pomyślał, że oddalając się od mojego domu z każdą chwilą czułem się coraz bardziej pusty. Siłą musiałem wyganiać minione godziny z głowy.

PS: Dziękuję Kochanie i czekam na obiad. ;-* ;-)

"That was dark, was it not?"


skomentuj (3)



Pytanie
2007-11-15 23:01:56

Zastanawiam się tak, czy jeżeli reaktywuje tego bloga, ale zmienię jego charakter, to czy będzie mi się chciało na nim pisać?

Może gdybym opisywał każdy mój dzień? Tak ot - może nawet punktami? - co robiłem, gdzie byłem jak się czułem? Dobra... bez "jak się czułem" powiedzmy, że jestem mroczny - nie dzielę się emocjami wprost. Emocje musielibyście wyczytywać sami - u mnie nie powinniście mieć z tym problemów.

A może dzielić się z Wami tylko emocjami? Bez opisów zdarzeń? Stawiam na szlę moją głowę, ze czytając to za parę dni, może nawet godzin, będę odczuwał zażenowanie i skasuję te kilka akapitów (gdzie tu akapity?!).

Zawsze pisałem jakiegoś rodzaju podsumowanie do wpisu - następnym razem może też napiszę.

Mua, czytelnicy :*


skomentuj (4)



Pod lupą.
2007-03-19 23:27:26

Cześć!

Dawno nie pisałem, ale nie martwcie się, to nie przez Was!
No dobra... Przez Was. Nikt mnie nie odwiedza, oprócz dwóch osób... Należy Im się za to ode mnie dziękczynienie (no, ale tylko należy...). Ale Ty, Darkey, mógłbyś czasem walnąć jakiś komentarz. Nikt nie krytykuje tak jak Ty.

Dobra, ale dość tego. Przed około 10 minutami, po przeczytaniu moich wpisów, dopadło mnie takie dziwne uczucie: żal mi siebie. Już wyjaśniam: otóż gdyby kogoś uderzyła w twarz świadomość, że próbuje być mrocznym i inteligentnym na siłę, to pewnie też by miał wrażenie, że dostał w pysk krawężnikiem. Tak na prawdę, to potrafię pisać tylko cukierkowo, ale chciałbym być mroczny, bo teraz mrok jest trendy, a ja nie lubię pozostawać w tyle. Może to brzmi sarkastycznie, bądź cynicznie, ale to jest cholerna prawda.
Smutne to, nie?

Pozdrowienia z wnętrza mojej chorej jaźni!


skomentuj (11)



Polityka?
2007-01-25 16:29:36

Mojemu znajomemu śniło się, że goniła Go Służba Bezpieczeństwa.
Nie wiedział tylko czy z PRLu, czy z IV Rzeczypospolitej.


skomentuj (1)


Szpitale
:-ASD
Anomandaris
Szatan
Eternaldelight
Blacktyg3r